Tkanina w różowe kwiaty

Pogoda skutecznie odciąga mnie od maszyny! Jest po prostu fantastycznie – aż chcę się jechać gdzieś nad wodę. Zamiast materiału na sukienkę kupiłam grilla. Ale jakoś nie żałuję, bo Burdy jeszcze do mnie nie dotarły. Kupiłam za to materiał na coś innego.

Moja mama jakiś czas temu kupiła sobie do kuchni owe puszki:

Gdy byłam u niej ostatnio wspólnie stwierdziłyśmy, że do jej jasnozielonych mebli kuchennych doskonale pasowałyby zasłony w takie właśnie różowo zielone kwiaty. Powiedziałam, że może kiedyś uda mi się trafić taką tkaninę, to jej kupię. Dwa dni później zaszłam do sklepu z tkaninami. W planach miałam do kupienia jakąś ciekawą tkaninę w pasy, którą chciałam obić krzesła. Nie znalazłam. Moim oczom ukazała się za to tkanina w różowe kwiaty! Dokładnie takie, jakie sobie wyobrażałam. Kosztowała 36 zł/m, a miała 2,80 szerokości! Pani nie była w stanie powiedzieć mi co to za tkanina, ale nie miało to większego znaczenia! :)

Chyba pasuje?

 

Pogoda skutecznie odciąga mnie od maszyny! Jest po prostu fantastycznie – aż chcę się jechać gdzieś nad wodę. Zamiast materiału na sukienkę kupiłam grilla. Ale jakoś nie żałuję, bo Burdy jeszcze do mnie nie dotarły. Kupiłam za to materiał na coś innego.

Moja mama jakiś czas temu kupiła sobie do kuchni owe puszki:

Gdy byłam u niej ostatnio wspólnie stwierdziłyśmy, że do jej jasnozielonych mebli kuchennych doskonale pasowałyby zasłony w takie właśnie różowo zielone kwiaty. Powiedziałam, że może kiedyś uda mi się trafić taką tkaninę, to jej kupię. Dwa dni później zaszłam do sklepu z tkaninami. W planach miałam do kupienia jakąś ciekawą tkaninę w pasy, którą chciałam obić krzesła. Nie znalazłam. Moim oczom ukazała się za to tkanina w różowe kwiaty! Dokładnie takie, jakie sobie wyobrażałam. Kosztowała 36 zł/m, a miała 2,80 szerokości! Pani nie była w stanie powiedzieć mi co to za tkanina, ale nie miało to większego znaczenia! :)

Chyba pasuje?

 

Tagi: , ,

Trochę o wykrojach

Od kilku miesięcy wykroje w Burdach do mnie nie przemawiają. Są albo nie w moim stylu, albo powtarzają się (różni się tylko jakiś mały szczegół), albo są na tyle proste, że w zasadzie to i bez wykroju bym sobie poradziła. Ponieważ Burdy kupuję od niedawna, pomyślałam, że przejrzę sobie numery archiwalne z zeszłego roku. Możecie je znaleźć tutaj.

No i oczywiście znalazłam kilka modeli, które w szczególności mnie zainteresowały. Wydaje mi się,  że kiedyś były one zdecydowanie ciekawsze. Uważam, że jeśli ktoś szyje od niedawna powinien zerknąć na to, co Burda ma w swoim dorobku. Często można znaleźć fajne podstawy, na których potem można kombinować po swojemu.

Co głównie zwróciło moją uwagę?

Z nr 02/2011 (Klikając na zdjęcia, powiększycie je)

Klasyczny żakiet na jeden guziki, bardzo lubię taki fason.

Szorty zawsze mogą się przydać!

Ponieważ zdjęć w poście jest sporo, musiałam zminimalizować ryzyko żółwiego tempa wczytywanie się mojej strony. Jeśli jesteście więc ciekawi reszty wykrojów, które mi się spodobały, kliknijcie „czytaj wszystko” :)

(więcej…)

Od kilku miesięcy wykroje w Burdach do mnie nie przemawiają. Są albo nie w moim stylu, albo powtarzają się (różni się tylko jakiś mały szczegół), albo są na tyle proste, że w zasadzie to i bez wykroju bym sobie poradziła. Ponieważ Burdy kupuję od niedawna, pomyślałam, że przejrzę sobie numery archiwalne z zeszłego roku. Możecie je znaleźć tutaj.

No i oczywiście znalazłam kilka modeli, które w szczególności mnie zainteresowały. Wydaje mi się,  że kiedyś były one zdecydowanie ciekawsze. Uważam, że jeśli ktoś szyje od niedawna powinien zerknąć na to, co Burda ma w swoim dorobku. Często można znaleźć fajne podstawy, na których potem można kombinować po swojemu.

Co głównie zwróciło moją uwagę?

Z nr 02/2011 (Klikając na zdjęcia, powiększycie je)

Klasyczny żakiet na jeden guziki, bardzo lubię taki fason.

Szorty zawsze mogą się przydać!

Ponieważ zdjęć w poście jest sporo, musiałam zminimalizować ryzyko żółwiego tempa wczytywanie się mojej strony. Jeśli jesteście więc ciekawi reszty wykrojów, które mi się spodobały, kliknijcie „czytaj wszystko” :)

Czytaj wszystko

Tagi: , ,

Baskinka i ja

Napisałam, że może się pokażę we wtorek no i się pokazuję (późno bo późno, ale lepiej niż wcale) – w  spódnicy z baskinką oczywiście! :) Nie dajcie się zwieźć pozorom – wcale nie było tak ciepło jak by się mogło wydawać ze zdjęć. Zdjęcia robiłam dzisiaj na spacerze i miałam ogromne szczęście bo słońce wyszło zza chmur dosłownie na kilka minut. Przy okazji mam na sobie czarny żakiet, który przerabiałam. Pamiętacie? Jeśli nie to zobaczcie sobie moją przeróbkę żakietu. Dzisiaj bez dodatkowego koloru. Zgodnie z trendami – czarno-biało i baskinka!

Poniżej ja i cień – nie tylko mój.

I jeszcze raz spódnica solo, bo chciałam wam pokazać jak wygląda pod baskinką. Jak wytężycie wzrok, nie dostając przy tym oczopląsu, to dostrzeżecie zaszewki.

Poza tym co u mnie? Szyję czarną bluzkę z satyny (tkaninę zobaczycie na zdjęciu poniżej). Wykrój na podstawie sukienki z Burdy, ale nie wiem której, bo nie podpisałam formy jak ją wycinałam, a Burda nie była moja: pożyczyłam, oddałam, zapomniałam. Wracając do tkanin, u mnie prawa strona będzie lewą bo nie chcę, żeby się błyszczała. Do tego chcę uszyć kołnierzyk, ale taki osobno, żebym go w razie mojego widzi mi się mogła zdejmować i zakładać.

Niestety jestem w ferworze ślubnych przygotowań, więc nie dość że cierpię na brak czasu wolnego, to się jeszcze nie mogę skupić.

 

Napisałam, że może się pokażę we wtorek no i się pokazuję (późno bo późno, ale lepiej niż wcale) – w  spódnicy z baskinką oczywiście! :) Nie dajcie się zwieźć pozorom – wcale nie było tak ciepło jak by się mogło wydawać ze zdjęć. Zdjęcia robiłam dzisiaj na spacerze i miałam ogromne szczęście bo słońce wyszło zza chmur dosłownie na kilka minut. Przy okazji mam na sobie czarny żakiet, który przerabiałam. Pamiętacie? Jeśli nie to zobaczcie sobie moją przeróbkę żakietu. Dzisiaj bez dodatkowego koloru. Zgodnie z trendami – czarno-biało i baskinka!

Poniżej ja i cień – nie tylko mój.

I jeszcze raz spódnica solo, bo chciałam wam pokazać jak wygląda pod baskinką. Jak wytężycie wzrok, nie dostając przy tym oczopląsu, to dostrzeżecie zaszewki.

Poza tym co u mnie? Szyję czarną bluzkę z satyny (tkaninę zobaczycie na zdjęciu poniżej). Wykrój na podstawie sukienki z Burdy, ale nie wiem której, bo nie podpisałam formy jak ją wycinałam, a Burda nie była moja: pożyczyłam, oddałam, zapomniałam. Wracając do tkanin, u mnie prawa strona będzie lewą bo nie chcę, żeby się błyszczała. Do tego chcę uszyć kołnierzyk, ale taki osobno, żebym go w razie mojego widzi mi się mogła zdejmować i zakładać.

Niestety jestem w ferworze ślubnych przygotowań, więc nie dość że cierpię na brak czasu wolnego, to się jeszcze nie mogę skupić.

 

Tagi: , , , , , ,

Spódnica z baskinką

Od jakiegoś czasu myślałam o tym, żeby uszyć spódnicę z baskinką. Zastanawiałam się nad kolorem i choć w pierwotnej wersji pomyślałam o mięcie, tak później doszłam do wniosku, że jednak jej już za dużo na ulicach. Pretekstem do uszycia spódnicy okazały się święta, bo przecież szafa nadal świeci pustkami, a ja potrzebowałam założyć coś eleganckiego.
A skoro ma być elegancko – to pomyślałam sobie – niech będzie znów pepitka, a jakże! Znalazłam bowiem bardzo fajną dzianinę. Pomyślałam, że będzie idealna na taką spódnicę! Elegancka a zarazem wygodna. Ponieważ nie miałam żadnego wykroju na taką spódnicę, zaczęłam kombinować sama. No i w rezultacie oto efekt:

Czarny pasek spódnicy wykonany jest z bawełnianej lamówki. Baskinka zrobiona jest z koła. Spódniczka ma prosty fason z zaszewkami (które ukryte są pod baskinką, o które pokażę przy okazji innych zdjęć). Mimo iż spódnica jest z dzianiny, która się ciągnie, zamontowałam w niej kryty zamek. Dlaczego? Żeby profesjonalniej to wyglądało.

Owa spódnica zdecydowanie lepiej prezentuje się na żywej bryle (baskinka dużo fajniej się układa, a na tych zdjęciach spódnica wydaje mi się jakaś taka krzywa – a musicie uwierzyć mi na słowo – krzywa zdecydowanie nie jest) tak więc zdjęcia już tuż tuż! :) W odsłonie bardziej stonowanej niż moja poprzednia pepitkowa mini – która mam nadzieję, dużo bardziej przypadnie wam do gustu.

 

Od jakiegoś czasu myślałam o tym, żeby uszyć spódnicę z baskinką. Zastanawiałam się nad kolorem i choć w pierwotnej wersji pomyślałam o mięcie, tak później doszłam do wniosku, że jednak jej już za dużo na ulicach. Pretekstem do uszycia spódnicy okazały się święta, bo przecież szafa nadal świeci pustkami, a ja potrzebowałam założyć coś eleganckiego.
A skoro ma być elegancko – to pomyślałam sobie – niech będzie znów pepitka, a jakże! Znalazłam bowiem bardzo fajną dzianinę. Pomyślałam, że będzie idealna na taką spódnicę! Elegancka a zarazem wygodna. Ponieważ nie miałam żadnego wykroju na taką spódnicę, zaczęłam kombinować sama. No i w rezultacie oto efekt:

Czarny pasek spódnicy wykonany jest z bawełnianej lamówki. Baskinka zrobiona jest z koła. Spódniczka ma prosty fason z zaszewkami (które ukryte są pod baskinką, o które pokażę przy okazji innych zdjęć). Mimo iż spódnica jest z dzianiny, która się ciągnie, zamontowałam w niej kryty zamek. Dlaczego? Żeby profesjonalniej to wyglądało.

Owa spódnica zdecydowanie lepiej prezentuje się na żywej bryle (baskinka dużo fajniej się układa, a na tych zdjęciach spódnica wydaje mi się jakaś taka krzywa – a musicie uwierzyć mi na słowo – krzywa zdecydowanie nie jest) tak więc zdjęcia już tuż tuż! :) W odsłonie bardziej stonowanej niż moja poprzednia pepitkowa mini – która mam nadzieję, dużo bardziej przypadnie wam do gustu.

 

Tagi: , , ,