Dlaczego przepadłam

Wszystkim tym, którzy zaglądali do mnie z ciekawością, kiedy ukaże się jakiś wpis, należą się przeprosiny. Wybaczcie, ale mnie wessała rzeczywistość. Do ślubu zostało nam jedynie kilka tygodni, więc jesteśmy teraz w wirze przygotowań. Każdą wolną chwilę poświęcaliśmy z narzeczonym na roznoszenie zaproszeń po dzieciach dzieci rodzeństwa dziadków, bądź innych mniej lub bardziej zawile spokrewnionych z nami ludziach. W tym jakże gorącym okresie, jakby załatwiania było nam mało, postanowiliśmy zmienić mieszkanie, na takie, w którym kranu nie trzeba zakręcać kombinerkami.

Na szczęście nasze poszukiwania były owocne, a przewożenie niezliczonej ilości rzeczy użytecznych (jak i tych, których przeznaczenia mimo usilnych starań nie udało mi się określić) przebiegło całkiem sprawnie. Przeprowadzka poskutkowała tym, że oprócz przygotowań ślubnych, mam na głowie urządzenie mieszkania, aby w jakimś tam stopniu sprostało moim oczekiwaniom. Bliższa relacja zapewne znajdzie się na moim hand made’owym blogu lada dzień, więc jeśli jesteście ciekawe co i jak, to zajrzyjcie.


A co do Purple Orchid – w związku z powyższym – nie pamiętam nawet kiedy ostatnio włączałam maszynę! Zwłaszcza, że na rzeczy powyższe, muszę znaleźć czas gdzieś pomiędzy pracą, a regeneracją sił witalnych. Tak więc moja aktywność na blogu moim, waszych, na forach, ograniczała się do „mam kilka minut, powieki mi się jeszcze nie skleiły, może wejdę na minutkę?”

Ale tak było. Teraz siedzę sobie na kanapie, meble rozstawione, szafki kuchenne zapełnione. Trzeba jeszcze coś przemalować, coś dokupić, zawiesić, dostawić. Ale można to już robić mieszkając. Na przykład trzeba uszyć kilka poduszek – Tak! Uszyć! Drodzy Państwo ogłaszam wszem i wobec, że powracam do maszyny :) Bo poduszki poduszkami – ale chodzę jak obdartus!

No i żeby były jakieś zdjęcia w poście, bo łyso bez nich – pochwalę się zaproszeniami. Niestety sukienką, bukietem, butami i etc. pochwalę się wam już po premierze!

Na kolejny post nie pozwolę wam czekać długo, tak więc do szybkiego!

Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam – Purple Orchid

 

 

Dodaj komentarz