problemy podczas szycia

Spódnica z dłuższym tyłem

Żar leje się z nieba. Nie narzekam, a przynajmniej się staram. Tak długo wyczekiwałam lata. Organizm mi się jednak trochę buntuje. Kiepsko to znoszę niestety. Na nic nie mam siły i śpię po trzynaście godzin. Nawet mi się nie chce zasiadać do maszyny. Jednak brak letnich ciuchów trochę mnie zmusza. Miałam sobie uszyć letnią, asymetryczną sukienkę z szyfonu (uwielbiam tą tkaninę, to że jednocześni ukrywa i pokazuje, to jak tańczy na wietrze). Stwierdziłam jednak, że spódnica będzie trafniejszym wyborem, bo pozwoli mi stworzyć więcej zestawów. Teraz tylko muszę uszyć do niej kilka fajnych bluzek i pokażę ją wam w zestawie (no chyba, że wykorzystam to co już mam w domu – zobaczymy).

Spódnica ma suwak i satynowy pasek. Podszewka jest z jerseyu (nie wiem czy to się tak pisze), tylko takiego nie błyszczącego, przypominającego trochę dzianinę. Oczywiście nie obyło się bez popełnienia błędu, ale przypuszczam, że dzięki temu uszyję taką jeszcze jedną, tym razem w kolorze.

Co jest nie tak?

Trochę za krótko ciachnęłam z przodu i trochę za mało ten przód zaokrągliłam. Tak się dzieje, jak człowiek nie przemyśli i chce szybko skończyć

Spódnica z dłuższym tyłem

Czytaj wszystko

Tagi: , , , , ,

Problemy przy szyciu żakietu

Witajcie. Już myślałam że będę miała trochę więcej czasu na szycie, ale jednak się pomyliłam. Staram się wygospodarować jakiś czas i w tym czasie coś tam sobie tworzę. mimo, że wolę pokazywać rzeczy skończone, pokażę wam żakiet, nad którym obecnie pracuję. Żakiet  to wykrój z Burdy.

Jest to mój pierwszy żakiet, który szyję, więc nie spodziewałam się, że pójdzie mi to jak bułka z masłem – no i nie poszło :)

Na swojej drodze napotkałam na pewne problemy.

Wykrój części przodu zawierał też dół tyłu. Podczas doszywania tej części dołu do góry tyłu powstała mi tak mała zaszewka na boku, tak jakbym przyszyła ją za wysoko (widoczne na zdjęciu poniżej, przedstawiającym żakiet od boku)

 

Zrobiłam wszystko zgodnie z instrukcją Burdy (tak mi się przynajmniej wydaje) więc nie wiem dlaczego.

Kolejnym problemem było wszywanie rękawów. Dla mnie wdawanie to istny koszmar! Robiłam to dopiero drugi raz w życiu i mam nadzieję, że kiedyś dojdę do wprawy. Tymczasem jednak, podczas wszywanie pierwszego rękawa, już na samiutkim końcu zrobiła mi się zaszewka. Akurat musiałam pechowo zablokować nitkę przeszywając w tym miejscu jeszcze do tyłu i do przodu!

Szyję żakiet z dość mięsistej tkaniny, więc tak się w niego wgryzła ta nitka, że jej rozprucie zajęło mi pół godziny i niestety zrobiłam tym sposobem małą dziurkę. Muszę ją jakoś zamaskować, choć nie rzuca się w oczy jakoś bardzo

Problem stanowi też sam rozmiar. Najmniejszy dostępny wykrój to 36. Niestety jest na mnie za duży, a sam żakiet ogólnie źle leży w okolicach pach, zastanawiam się czy ten sam problem wystąpiłby, gdyby żakiet był mniejszy?

Manekin na którym pokazuję wam żakiet to 38, więc macie porównanie.

Żakiet

 

Tył żakietu

Na razie to chyba tyle. Do wszycia został mi jeszcze kołnierz, bo na razie jest przypięty prowizorycznie, podszewka i odszycie. Podszewka będzie w kolorze szarym i tylko przy wywinięciu rękawa będą groszki. Żakiet będzie zapinany na dwa guziki. Nie wiem jeszcze jakie. Kupiłam piękne „sutaszowe”, ale czarne, przy nich żakiet wygląda na brudny.

Gdyby mi się udało spotkać takie czarno białe, byłyby idealne. Fakt, że żakietu pewnie nosić nie będę, bo jest za duży i leży nie tak jakbym chciała, ale nie znaczy to że nie chciałabym go wykończyć idealnie :) Żakiet powinien mieć naszyte kieszenie, ale z nich zrezygnowałam, nie podobają mi się.

Tak czy inaczej jeszcze kiedyś spróbuję go uszyć, tyle że pobawię się trochę w jego lepsze dopasowanie i zastanowię się co zrobić, żeby zszyć ładnie ten dół tyłu.

Tymczasem zabieram się za szycie na konkurs Łucznika, bo zostało mi już tylko 4 dni i nie wiem czy się wyrobię! Przy okazji dziękuję wszystkim za komentarze, dodają wiary w siebie :)

 

Tagi: , , , , , , , ,