Tajemnica zaginionego bębenka

Gdy przygotowywałam kurs zupełnie przypadkiem rozwikłałam tajemnicę zaginionego bębenka. Oto gdzie był:

Nie zauważyłam go wcześniej, bo używałam szpilek powbijanych w mój manekin. Gdy się ich jednak zrobiło za mało wzięłam pudełeczko a tam… :) Co poza tym u mnie? Z racji ślubnych przygotowań musiałam wyjechać na kilka dni, więc do wtorku będę odcięta od maszyny. Ale już przygotowuję powoli kolejną lekcje :) Żeby jednak coś się działo wrzucam taki mały drobiazg – podkładka pod talerz, którą uszyłam mamie, by pasowała jej do zasłon w kwiaty. Zasłony jeszcze nie zawisły, więc nie mogę ich sfotografować (ale co się odwlecze to nie uciecze). Podkładce natomiast pstryknęłam szybkie zdjęcie. Materiał jest jednak tak niewdzięczny do szycia, że na drugą nie starczyło mi cierpliwości :)

podkładka pod talerz

podkładka pod talerz

podkładka na stół

 

 

2 Komentarzy do “Tajemnica zaginionego bębenka”

  1. Agata pisze:

    świetny blog. z ogromną przyjemnością oglądam. Bardzo mnie inspirujesz do szycia, choć ja nie mam takiego talentu i do tego wszystko muszę szyć ręcznie, ale mam nadzieję, że podglądając Ciebie jakoś się wyćwiczę i będzie wychodziło mi coraz lepiej :) Pozdrawiam

    • Magda pisze:

      Niezmiernie się cieszę, że jestem źródłem inspiracji! A talentu wcale nie potrzeba – liczy się pasja – to ona pozwala nam „zdobywać szczyty”!

Dodaj komentarz